To pierwszy tego typu wpis, to wiersz do pracy nad sobą, będzie ich więcej, będą do rozmowy – z sobą samym.

Drogi Ja,

Jestem już dorosły.
Mogę przejść.
Idę na wyższy poziom zrozumienia.

Nie muszę już czekać na wyniki ze szkoły.
Nie muszę stać w miejscu, aż ktoś powie mi, kim jestem, ile jestem wart i czy już wolno mi iść dalej.
To, co szkoła miała mnie nauczyć, już się wydarzyło.
Szkoła nauczyła i zostawiła.
Teraz to ja decyduję.

Sam mogę wybrać, jaką ocenę sobie daję.
Sam mogę uznać swój wynik.
Sam mogę zobaczyć, ile przeszedłem, ile zrozumiałem i ile w sobie zbudowałem.
Nie czekam już na pozwolenie.
Nie czekam już na werdykt.
Nie czekam już na znak.

Idę, bo zrobiło się już ciemno.
A ciemność nie jest końcem.
Ciemność jest chwilą przejścia.
To właśnie w niej najjaśniej widać wewnętrzne światło.
To właśnie ono prowadzi mnie dalej.

Sam widzę, że stałem i czekałem niepotrzebnie.
Dziś zmywam z siebie czekanie.
Zmywam zwłokę.
Zmywam wątpliwość.
Zmywam dawny nawyk stania w progu.
Niech to wszystko odpłynie.
Niech odejdzie to, co kazało mi zatrzymywać siebie.
Wybieram ruch.
Wybieram życie.
Wybieram przejście.

Matka i ojciec już o tym wiedzą i czekają na mnie.
Już nie na dziecko.
Na mnie dorosłego.
Na mnie świadomego.
Na mnie, który wraca do siebie naprawdę.

Idę do nich jako dorosły.
Idę do siebie jako dorosły.
Idę spokojnie, jasno i pewnie.
Nie muszę już niczego udowadniać.
Mogę po prostu iść.

Moje światło jest silniejsze niż czekanie.
Moja nadzieja jest silniejsza niż zwłoka.
Moja decyzja zmywa to, co stare.
Każdy krok obmywa mnie z bezruchu.
Każdy oddech przywraca mi wolność.

Teraz przechodzę.
Teraz wybieram.
Teraz uznaję siebie.
Teraz daję sobie zgodę.

I idę dalej.