Mamo,

jestem wolny od samotności matki.
Chciałem ukoić Twoją samotność oraz lęki, bo Cię kocham i kochałem.
Chciałem być blisko tego, co bolało.
Chciałem zdjąć z Ciebie ciężar.
Chciałem zatrzymać Twój smutek, Twoje napięcie, Twoje wołanie, Twoją pustkę, Twoje czekanie, Twoją noc, Twoje „nie odchodź”, Twoje „zostań”, Twoje niewypowiedziane.

Teraz nie jestem małym chłopcem.
Teraz nie jestem już dzieckiem.
Moja mama nie chce, żebym już był dzieckiem.
Ja też już nim nie jestem.

Jestem dorosłym mężczyzną.
Uwalniam się z tego lęku i samotności, jakie wtedy czułaś.
Uwalniam się z energii winy.
Uwalniam się z energii odpowiedzialności za Ciebie.
Uwalniam się z energii ratowania.
Uwalniam się z energii bycia potrzebnym za cenę siebie.
Uwalniam się z energii bycia przy Tobie, kiedy mnie przy mnie nie było.
Uwalniam się z energii „nie pozwala mi żyć”.
Uwalniam się z energii „muszę”.
Uwalniam się z energii „powinienem”.
Uwalniam się z energii „beze mnie sobie nie poradzi”.
Uwalniam się z energii lęku, ścisku, napięcia, zależności, żalu, obowiązku, zamrożenia, kontroli, smutku, ciężaru i wewnętrznego wołania.

Nie jestem już przy Tobie i nie muszę.
I już nie CHCĘ.

Mama ma tatę, który o nią dba.
Bardzo dba.
Widzę to.
Uznaję to.
To jest między Wami.
To nie jest moje.
Nie biorę tego do serca.
Oddaję to z miłością.
Oddaję to bez winy.
Oddaję to bez kary.
Oddaję to bez lęku.

Mogę żyć po swojemu.
Pozwalam sobie na to.
Pozwalam sobie oddychać swoim życiem.
Pozwalam sobie iść swoją drogą.
Pozwalam sobie wrócić do siebie.
Odbudowuję swoją tożsamość.
Odbudowuję swoje granice.
Odbudowuję swoje „ja”.
Odbudowuję mężczyznę we mnie.
Nie potrzebuję niczyjej samotności.
Nie potrzebuję niczyich lęków.
Nie potrzebuję niczyjego ciężaru.
Każdy sobie radzi sam.
Każdy potrafi o siebie zadbać.
Ja też.

Uwalniam energię zablokowaną.
Uwalniam zastój Qi Wątroby, który ściska klatkę i psychikę.
Uwalniam osłabienie Serca.
Uwalniam osłabienie Śledziony.
Uwalniam oś Nerka–Serce.
Uwalniam ścisk w klatce.
Uwalniam napięcie z gardła.
Uwalniam ciężar z barków.
Uwalniam żal z brzucha.
Uwalniam zamrożenie z ciała.
Uwalniam lęk z pola serca.
Uwalniam pamięć dziecka, które chciało ocalić mamę.
Uwalniam rolę.
Uwalniam przysięgę.
Uwalniam związaną energię.
Uwalniam to, co nie jest moje.
Uwalniam to teraz.

Wszechświat dał już pozwolenie.
Energia została zrozumiana i uwolniona.
To, co było zatrzymane, rusza.
To, co było cudze, odchodzi.
To, co moje, wraca do mnie.
Moje życie wraca do mnie.
Moje serce wraca do mnie.
Mój oddech wraca do mnie.
Moja siła wraca do mnie.
Moja męskość wraca do mnie.
Moja wolność wraca do mnie.

Niech się stanie.
Niech się dopełni.
Niech się zapisze w ciele, w sercu, w polu, w duszy, w świadomości i podświadomości.
Niech to będzie już teraz.

Nic się nie stanie, kiedy to oddam.
Nic złego się nie stanie.
Naprawdę nic się nie stanie.
To zostało już zamienione w światło.
To już się dokonało.
Ja to już zrobiłem.
Ja tylko trzymałem to jeszcze niepotrzebnie.
Ja tylko byłem przyzwyczajony trzymać.
Ja tylko myślałem, że muszę.
Ale nie muszę.

Uwalniam.
Uwalniam.
Uwalniam.

To nie było moje.
Nigdy nie było moje.
To nie był mój ciężar.
To nie była moja samotność.
To nie był mój lęk.
To nie była moja wina.
To nie był mój przymus.
To nie jest moje i już nie chcę tego trzymać.

Uwalniam winę.
Uwalniam przymus.
Uwalniam napięcie trzymania.
Uwalniam obowiązek noszenia.
Uwalniam strach, że coś się stanie, gdy puszczę.
Bo nic się nie stanie.
Bo to już zostało zamienione w światło.
Bo to już jest zaopiekowane.
Bo to już nie potrzebuje mojego trzymania.
Bo ja już nie muszę.

Uwalniam.
Uwalniam.
Uwalniam.

Pozwalam temu odejść bez kary.
Pozwalam temu odejść bez winy.
Pozwalam temu odejść bez lęku.
Pozwalam temu odejść spokojnie.
Pozwalam temu odejść całkowicie.
Pozwalam temu odejść teraz.

Nie muszę tego trzymać.
Nie muszę tego dźwigać.
Nie muszę tego pilnować.
Nie muszę tego ratować.
Nie muszę tego zatrzymywać przy sobie.
Nie chcę tego trzymać.

Wiem już.
Zrozumiałem.
To nie było moje.
I właśnie dlatego mogę to puścić.
I właśnie dlatego wolno mi to puścić.
I właśnie dlatego jestem bezpieczny, kiedy puszczam.
Puszczam i jestem bezpieczny.
Puszczam i nic się nie wali.
Puszczam i zostaje światło.
Puszczam i wracam do siebie.

Uwalniam.
Uwalniam.
Uwalniam.

To, co było ciężarem, jest już światłem.
To, co było winą, jest już zrozumieniem.
To, co było przymusem, jest już wolnością.
To, co było cudze, odchodzi.
To, co moje, zostaje przy mnie.

Jest git.
Jest dobrze.
Jest bezpiecznie.
Mogę puścić.
Puszczam.
Teraz.

Dziękuję.